Rozdział 6
Promienie słoneczne przedzierały się do mojego pokoju, pomimo iż okna były zasłonięte żaluzjami. Lekko uchylone, aby w pokoju nie było jak w grobowcu. To wszystko wystarczyło, abym się obudziła. Przecież nikt nie lubi, jak świeci mu się prosto w oczy. No cóż, wiedziałam, że i tak już nie zasnę. Usiadłam na łóżku, i spuściłam z niego nogi, które szybko odnalazły leżące na swoim miejscu kapcie. Przeciągnęłam się i ziewnęłam głośno. Byłam sama w domu. Mama jak zawsze w pracy. Zawsze na rano. Rzadko się zdarzało, aby miała na popołudnie. Ale taka praca pielęgniarki. Zawsze w gotowości. Zaś tata... Cóż, on twierdzi, że najbardziej się dla Nas poświęca. Wyjechał za granicę, w poszukiwaniu ,,lepszego życia". Szkoda tylko, że nie wie, że my z mamą nie jesteśmy aż tak głupie. Moja rodzicielka ma dużo znajomych, część z nich wyjechała tam, gdzie obecnie żyje mój ojciec. Do Irlandii. Dzięki nim wiemy, że on ma tam kogoś. Większość osób przejęłaby się tym bardzo. Jednak dla Nas jest to obojętne. Wpłaca mamie pieniądze na konto na czas, na święta przywozi prezenty. Czego chcieć więcej? Jak dla mnie niczego. Jestem już w takim wieku, kiedy nie potrzebuję go, jedynie kieszonkowego. Tak, teraz zdecydowanie mogę powiedzieć, że jestem materialistką. Pieprzoną materialistką. Jednak dzisiejszy świat opiera się wyłącznie na pieniądzach. Czy wychodząc z domu, idziesz bez pieniędzy? No właśnie nie. Na każdym kroku są one potrzebne. Także zbytnio się nie dziwię, dlaczego jestem taka a nie inna. To wpływ środowiska tak działa i tyle. W końcu zwlokłam się z tego łóżka i poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Otworzyłam lodówkę, wyjęłam mleko. Tuż obok chłodziarki, w półce znajdowały się płatki. Wzięłam je i położyłam na stół. Mleko nalałam do miseczki i podgrzałam w mikrofalówce. Kiedy urządzenie zaczęło pikać, oznajmiając mi, że moje jedzenie jest już niemalże gotowe, wyciągnęłam je ze środka, postawiłam na stół. Usiadłam przy nim i nasypałam moich ulubionych płatków. W zasięgu ręki leżał pilot. Widocznie mama oglądała coś uszami, robiąc coś w kuchni. Wzięłam go i włączyłam plazmę, wiszącą na ścianie w salonie. Gdyby nie to, że mamy kuchnię połączoną z salonem, i właściwie nawet nie wiadomo, gdzie kończy i zaczyna się drugie, zapewne nie mogłabym uruchomić telewizora. Musiałabym przenieść się do pokoju. A dzięki temu jest wygodniej. Między innymi za to dziękuję tacie. Że wybrał taki a nie inny plan domu. Kiedy wreszcie pokazał się obraz, zauważyłam, że mama oglądała nic innego jak programy kulinarne. I dlatego pilot znalazł się tam a nigdzie indziej. Przełączyłam kanał. Dziwnym trafem, włączając stację muzyczną trafiłam na ,,One Direction". Zostawiłam. Przyglądałam się każdemu po kolei. Bez wątpienia, byli przystojni. A jeszcze ta muzyka. Nie wiem dlaczego wcześniej nie przepadałam za nimi. Wydają się fajni. Spojrzałam na Nialla, który właśnie śpiewał i przypomniało mi się. Przecież mógł mi już odpisać ! Zostawiłam jedzenie oraz włączony telewizor i pobiegłam do swojego pokoju. Odpaliłam laptopa i od razu włączyłam twitter'a. Sprawdziłam skrzynkę, a tam wiadomość. Otworzyłam ją. Była od blondyna! Od razu ją przeczytałam :
- Cześć! :) Naprawdę się cieszę, że zdecydowałaś się do mnie napisać! Jak z Twoją koleżanką? Martwię się, czy nic się jej nie stało! Nialler xx
Wiedziałam. Po prostu wiedziałam, że to o nią mu chodzi, a nie o mnie. Zdenerwowałam się trochę. Ale postanowiłam, że odpiszę mu. Nie będę taka. On się przejmuje zdrowiem Tiffany, a to przecież moja przyjaciółka. Życzę jej jak najlepiej. Może coś z tego będzie? Zaśmiałam się cicho sama do siebie.
- Póki co, nic nie wiadomo. Jest w szpitalu na obserwacji. Mają robić jej jakieś badania. Tyle wiem.
Weszłam na stronę główną. A tam jeden wielki spam do Nialla. Także albo był, albo dodał jednego tweeta i uciekł, aby nie odpisywać. Miałam nadzijeję, że jednak był. Przynajmniej byśmy porozmawiali normalnie. Weszłam w interakcje, a tam jak zawsze, 6 osób zaczęło mnie obserwować i jeszcze nasza rozmowa z Kate sprzed dwóch dni. Nic innego. Pomyślałam,że już mógł odpisać. Znowu otworzyłam skrzynkę odbiorczą i nie pomyliłam się. Odpisał mi. Moim oczom ukazały się dwa zdania :
- Może miałabyś ochotę na spotkanie? Byłoby mi bardzo miło!
Od razu zabrałam się za pisanie odpowiedzi :
- Oczywiście! Gdzie i o której mam się pojawić?
W drugiej zakładce otworzyłam YouTube. Wpisałam w wyszukiwarkę hasło : ,,One Direction" i otworzyłam pierwszy teledysk, który mi wyskoczył. To zdecydowanie nie był ten, który oglądałam niedawno. W tamtym śpiewali : but I need that one thing , zaś tutaj wyraźnie słyszałam zdanie : you don't know you're beautiful. W sumie obie piosenki bardzo łatwo wpadały w ucho i już po niespełna 2 minutach zaczęłam nucić jedno zdanie. Byłam ciekawa komentarzy, wiec zjechałam nieco w dół. Moim oczom ukazała się liczba wyświetleń teledysku. Nie mogłam uwierzyć, że jest on aż tak bardzo popularny. To było niesamowite, że chłopak, który jest tak popularny chce się ze mną spotkać. Nie mogłam w to uwierzyć. Włączyłam z powrotem tt w poprzedniej zakładce. Po raz kolejny sprawdziłam skrzynkę. I znowu była tam odpowiedź.
- Jestem pewien, iż w Zachodzącym Słońcu powinno Ci się spodobać! Byłaś tam kiedyś? Jeśli nie, masz teraz okazję! Dzisiaj o 17, to chyba dobra pora?!
Słyszałam o tym miejscu. Jednak nigdy tam nie byłam. Na otwarciu podobno nie mieli miejsca dla gości, tyle przybyło osób. Muszę przyznać, że jest to lokal wyższej klasy, gdzie nie przychodzą tacy zwykli przechodnie. Cóż, trzeba będzie wziąć więcej pieniędzy ze sobą, bo ceny pewnie też mają dość ładne. Będę musiała poprosić mamę o wcześniejsze kieszonkowe. Powinna się zgodzić. Nie chciałam dalej trzymać chłopaka w niepewności, więc odpisałam mu :
- Jeszcze nigdy tam nie byłam, ale dzisiaj to się chyba zmieni :) Tak, o 17 będę na miejscu. Do zobaczenia ! xx
Kiedy tylko nacisnęłam przycisk ,,wyślij" , zamknęłam pokrywę laptopa, co wiązało się z jego uśpieniem. Spojrzałam na zegarek. Miałam zaledwie 3 godziny do spotkania! Napisałam sms'a do Kate :
- Błagam, pomóż mi! Mam dzisiaj spotkanie, ale nie wiem co na siebie włożyć! Przyjedź, proszę! Maggie xx
Otworzyłam szafę w poszukiwaniu jakichkolwiek ubrań, które nadawałyby się na randkę (?). To chyba była randka. No bo skoro on zaprasza mnie do takiego ekskluzywnego miejsca, no to raczej to jest randka. Przynajmniej mi się tak wydawało. Nie wiem jak dla niego. Kiedy przejrzałam zaledwie 1/3 mojej garderoby, usłyszałam dźwięk dzwonka. Nie musiałam długo czekać na przybycie mojej przyjaciółki.
____________________________________________
Przepraszam, że ostatnio tak mało piszę i rzadko kiedy dodaję nowe rozdziały. Ale u mnie ostatnio dużo się dzieje. Mam na to mało czasu ;< Jednak dzisiejszy dzień mam wolniejszy, więc dzisiaj dodam rozdział 6, zaś już jutro dodam kolejny ^-^
Ponadto chciałabym Wam bardzo mocno podziękować ! :-* Bloga założyłam równo 11 dni temu, a tu już grubo ponad 1000 wyświetleń ! Jesteście wspaniali! Poza tym dzięki liczbie komentarzy, jaka pojawiła się na blogu, mam motywację do dalszego pisania :3
Mam nadzieję, że moje opowiadanie chociaż trochę się Wam podoba i nie odwiedzacie mnie tylko dlatego, aby nie było mi przykro :D
zajebisty rozdzial jak kazdy. ;p ale szkoda ze nie dodajesz dluzszych rozdz. no ale nic.. w koncu jutro dodajesz kolejny. ^^ wiec luz. i w ogole szooook :OOOO jak mozesz myslec ze ludzie wchodza na twojego bloga tylko zeby nie bylo ci przykrooo ! ja uwielbiam twojego bloga !! pfff ;D czekam z niecierpliwoscia na nexta. pzdr.
OdpowiedzUsuń@lovecurls_Harry